Czy cudze bezpieczeństwo odbira coś mojej rodzinie?

Prezydenckie weto pokazuje, że w tej sprawie zwyciężyła wizja państwa, które dostrzega tylko część swoich obywateli, zamiast szukać rozwiązań dla wszystkich.

Prezydent uzasadnia swoją decyzję troską o poczucie sprawiedliwości wobec osób żyjących w małżeństwie i stwierdzeniem, że ustawa tworzy „quasi-małżeństwo”.

Ale czy bezpieczeństwo jednych odbiera coś drugim?

Czy małżeństwo staje się mniej ważne dlatego, że ktoś może uzyskać informację o stanie zdrowia swojego partnera? Czy rodzina traci, gdy inna osoba nie zostaje sama z problemami po śmierci ukochanej osoby?

Warto spojrzeć na fakty.

Ustawa o statusie osoby najbliższej w związku i umowie o wspólnym pożyciu:

❌ nie wprowadzała małżeństw jednopłciowych,

❌ nie zmieniała definicji małżeństwa w Konstytucji,

❌ nie przewidywała adopcji dzieci,

❌ nie dawała możliwości zmiany nazwiska,

❌ nie wprowadzała ceremonii w Urzędzie Stanu Cywilnego,

❌ nie zrównywała tej instytucji z małżeństwem.

Dawała natomiast podstawową ochronę w codziennych, często bardzo trudnych sytuacjach:

✔️ prawo do informacji medycznej,

✔️ ochronę po śmierci partnera lub partnerki,

✔️ możliwość uregulowania spraw majątkowych i spadkowych,

✔️ prawo do decydowania o pochówku,

✔️ bezpieczeństwo prawne dla osób, które od lat żyją razem, opiekują się sobą i ponoszą za siebie odpowiedzialność.

Szanuję prawo Prezydenta do weta. Ale w orędziu i uzasadnieniu tej decyzji nie usłyszeliśmy, które konkretne przepisy ustawy miałyby naruszać szczególną ochronę małżeństwa.

Ja te konkrety wskazuję.

Bo debata o prawach obywateli powinna opierać się na faktach, a nie na ogólnych stwierdzeniach i obawach. Państwo może chronić małżeństwo i jednocześnie nie odwracać się od innych swoich obywateli.

#SzkodliweWeto